Archiwa miesięczne: październik 2006

– Kochanie, dostałem bilety, idziemy na „Jezioro łabędzie” – mówi mąż. Po obiedzie widzi, że żona zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
– Po co to?
– No jak to, idziemy na „Jezioro łabędzie”, to dla ptaków.
– Oj głupia, to taki balet, tańczą.
– Patrzcie go, jaki mądry. A jak szliśmy na „Wesele” Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra??

Rozmawiają studenci V roku akademii muzycznej na temat pracy dyplomowej:
– Ty, słuchaj, może weź przepisz ostatnie dzieło naszego mistrza profesora od końca…
Po kilku dniach przy piwie:
– Przepisałeś?
– Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena…

Dzisiaj o godz. 16, pod koniec zajęć w przedszkolu, w grupie maluszków – Misie – odbyło się oficjalne „pasowanie na przedszkolaka”. Maluszki śpiewały, tańczyły, a niektóre recytowały wierszyki.

Wprawdzie Iruś ‘Jasiu’ nie śpiewał (chyba jest trochę nieśmiały w grupie), ale za to ładnie bił brawa po każdym występie. Trochę też potańczył z panią wychowawczynią.

Na zakończenie pani dyrektor powiedziała, że teraz wszystkie stały się prawdziwymi przedszkolakami i od dzisiaj powinny już codziennie przychodzić do przedszkola. „Świeżo upieczone” przedszkolaki otrzymały okolicznościowe «Dyplomy Pasowania Na Przedszkolaka», potwierdzające „bycie” przedszkolakiem oraz małą tytę ze słodyczami.

Z kolei rodzice otrzymali Arkusze obserwacji wstępnej dzieci. Z naszego dowiedzieliśmy się, a właściwie potwierdziło się, że Jasiu:

  1. jest samodzielny – ładnie myje rączki, posługuje się sztućcami, ma nawyki higieniczne i sanitarne,
  2. ma wiadomości o najbliższym otoczeniu – rozpoznaje swój znaczek w szatni i łazience, odpowiednio posługuje się mową potoczną, rozpoznaje i nazywa zabawki, owoce, zwierzęta, elementy ubioru, posługuje się liczebnikami 1-3, potrafi segregować elementy,
  3. ma sprawność manualną – umie łączyć klocki, potrafi prawidłowo trzymać pędzel i kredki, potrafi narysować rysunek dowolny, niestety gorzej z rysunkiem tematycznym (ale jeszcze ma czas), bardzo lubi robić ulepianki z plasteliny,
  4. w miarę zaadoptował się w przedszkolu – bez problemu rozstaje się z rodzicami, dostosowuje się do rozkładu zajęć w przedszkolu, zna swoje imię i nazwisko, gorzej z kontaktami z rówieśnikami, tzw. współżyciem w grupie oraz uczestniczeniem w zajęciach z nauczycielką (pewnie dlatego, że może trochę nieśmiały, ale pewnie z czasem mu przejdzie…).

Dzisiaj dzieci pojechały do przedszkola później niż zwykle. Po przybyciu na miejsce do Małgosi podszedł chłopczyk z jej grupy („Krasnale”). Przywitał się z nią, a później chodzili za rączkę, uśmiechali się do siebie i bawili.

Małgosia, pytana jak się nazywa tenże wybraniec, mówiła na ucho (pewnie miało to pozostać w tajemnicy ;-) ). Niestety mówiła nieco cicho i trudno było zrozumieć nazwisko, ale imię zrozumieliśmy bez problemu. To Patryk. Krótkowłosy blondyn. [Ostatecznie nazwisko też zrozumieliśmy, ale z oczywistych względów nie podam tutaj.]

Patryk musi się Małgosi nieźle podobać, bo ostatnio praktycznie przestała ssać kciuk, co do tej pory było nagminne. Jeszcze tylko czasem troszeczkę possie, ale praktycznie już się chyba rozstała z „przyjacielem palcem” – teraz ma Patryka.

…o godz. 16.30 Karol Wojtyła został wybrany na papieża liczbą 99 głosów kardynałów elektorów (na 111 obecnych na konklawe).
O godzinie 18:18 ukazał się biały dym zwiastujący dokonanie wyboru. Oficjalne ogłoszenie wiernym rezultatów konklawe nastąpiło o 18:44. Kardynał Pericle Felici przedstawił je zwyczajową formułą:

Annuntio vobis gaudium magnum: Habemus Papam,
Eminentissimum ac Reverendissimum Dominum,
[Oznajmiam wam radość wielką: mamy Papieża,
Najczcigodniejszego i Najprzewielebniejszego,
]

A następnie przedstawił nowego papieża:

Dominum Carolum,
Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Wojtyla,
Qui sibi nomen imposuit Ioannis Pauli (Secundi)!
[Karola,
Kardynała Świętego Rzymskiego Kościoła, Wojtyła,
który przybrał sobie imię Jan Paweł II.
]

Jan Paweł II powiedział do tłumów:

Najwybitniejsi kardynałowie powołali nowego biskupa Rzymu. Powołali go z dalekiego kraju, z dalekiego, ale jednocześnie jakże bliskiego poprzez komunię w chrześcijańskiej wierze i tradycji [...]. Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w waszym… naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, to mnie poprawujcie.*

Dla zainteresowanych: szczegółowy przebieg II konklawe 1978 r
Warto też zapoznać się ze szczegółami wyboru Karola Wojtyły na papieża

 

__________________
* Użył po włosku błędnego wyrazu w sformułowaniu se mi sbaglio mi corigerete, tłumaczonego na polski jako poprawujcie zamiast poprawiajcie albo poprawcie. W języku włoskim poprawną formą jest mi correggrette, natomiast błędnie użyte sformułowanie corrigerete mogło się skojarzyć z corrigendo, co oznacza wymagającego umieszczenia w zakładzie poprawczym – kogoś sprawiającego trudności wychowawcze.

Dzisiaj w godzinach porannych ruszyła stacja Włoszczowa Północ (świętokrzyskie) na trasie Centralnej Magistrali Kolejowej Warszawa – Kraków.

Dzięki kolejowo-samorządowej inwestycji we Włoszczowie (lokalne samorządy partycypowały kwotą 345 tys. zł; ogólny koszt inwestycji to 3 mln zł), miasto uzyskało dogodne połączenie z Warszawą, Krakowem, Częstochową i Krynicą. Jak powiedział orędownik i patron przedsięwzięcia – minister w Kancelarii Premiera, Przemysław Gosiewski – „to, na co czekano od 30 lat, zrealizowane zostało w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku”.

Podróż z liczącej 11 tys. mieszkańców Włoszczowy do Warszawy trwa teraz 1,5 godziny. Postój pociągu na włoszczowskiej stacji może także skrócić trwającą obecnie 3 godziny podróż z Kielc do stolicy przez Radom; trzeba jednak w tym celu zbudować 7 km toru od Czarncy do Włoszczowy.

Oczywiście jak zwykle przy takich okazjach podniosły się głosy krytyki, że koszty zatrzymania (i ponownego wprawienia w ruch) ekspresu są ogromne. Wręcz nieopłacalne z punktu widzenia interesu PKP.

Myślę, że jest to mocno przesadzone, ale zaczekajmy na oficjalne wyliczenia fachowców, a nie narzekania wszelkiej maści pseudo-ekspertów.

Dzisiaj, w sobotę, 14 października o godz. 11.21 rozpoczęło się pisanie 12. Dyktanda ogólnopolskiego. W katowickim „Spodku” z trudnościami naszego języka zmierzyło się ok. 5 tys. osób. W tym roku nagroda główna wyniosła 35.000 PLN. Tym razem tekst był krótki, ale jak zwykle pełny pułapek językowych i trudnych słów, bądź co bądź na co dzień rzadko używanych.

Jak się okazało najwięcej problemów sprawiło słowo „przerzeżże”. Prof. Andrzej Markowski, autor tekstu dla dorosłych, zgodził się, że tego słowa nie ma w słowniku. Ale – jak stwierdził – wystarczyło znać zasady. To rozkaźnik od „przerzezać”, wzmocniony partykułą.

Dobrze było też pamiętać język dziadków. Zwyciężczyni tegorocznego Dyktanda, Małgorzata Denys, domyśliła się z kontekstu, że chodzi o „przerżnięcie”. Wpadło na to 20 osób. Trzy z nich nie popełniły żadnego błędu. I tym samym po raz pierwszy w historii tego dyktanda o kolejności miejsc decydowały przecinki.

Z bloga drzewiarza

Nicnierobienie, niechby i wyważone, z rzadka jest chwalebne. Zżymając się, rzekłem więc na przekór sobie: Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb tuż-tuż obok tui. Znienacka i bez ceregieli ściosaj to plugastwo, co zza hibiskusa wytrzeszcza cętkowane niby-oczy. Oj, będzież to kośba, że hej! Zarazem sczyścisz chaszcze na wprost transzei i baldachogrono hortensji naprzeciw grząskiej strużki. Umaisz potem odrzwia, rozsiądziesz się popod nimi i dla relaksu stworzysz limeryk, ot, choćby taki:

Sufrażystka z Końskowoli
boogie-woogie wspak rzępoli,
myląc c-moll i As-dur, gdyż
hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
wojażując wśród bemoli.