Dzisiaj, w sobotę, 14 października o godz. 11.21 rozpoczęło się pisanie 12. Dyktanda ogólnopolskiego. W katowickim „Spodku” z trudnościami naszego języka zmierzyło się ok. 5 tys. osób. W tym roku nagroda główna wyniosła 35.000 PLN. Tym razem tekst był krótki, ale jak zwykle pełny pułapek językowych i trudnych słów, bądź co bądź na co dzień rzadko używanych.
Jak się okazało najwięcej problemów sprawiło słowo „przerzeżże”. Prof. Andrzej Markowski, autor tekstu dla dorosłych, zgodził się, że tego słowa nie ma w słowniku. Ale – jak stwierdził – wystarczyło znać zasady. To rozkaźnik od „przerzezać”, wzmocniony partykułą.
Dobrze było też pamiętać język dziadków. Zwyciężczyni tegorocznego Dyktanda, Małgorzata Denys, domyśliła się z kontekstu, że chodzi o „przerżnięcie”. Wpadło na to 20 osób. Trzy z nich nie popełniły żadnego błędu. I tym samym po raz pierwszy w historii tego dyktanda o kolejności miejsc decydowały przecinki.
Z bloga drzewiarza
Nicnierobienie, niechby i wyważone, z rzadka jest chwalebne. Zżymając się, rzekłem więc na przekór sobie: Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb tuż-tuż obok tui. Znienacka i bez ceregieli ściosaj to plugastwo, co zza hibiskusa wytrzeszcza cętkowane niby-oczy. Oj, będzież to kośba, że hej! Zarazem sczyścisz chaszcze na wprost transzei i baldachogrono hortensji naprzeciw grząskiej strużki. Umaisz potem odrzwia, rozsiądziesz się popod nimi i dla relaksu stworzysz limeryk, ot, choćby taki:
Sufrażystka z Końskowoli
boogie-woogie wspak rzępoli,
myląc c-moll i As-dur, gdyż
hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
wojażując wśród bemoli.


