Archiwa miesięczne: listopad 2006

Google 2084

Czy to melodia przyszłości??

Niestety dzieci nadal chore, więc znowu nie poszły do przedszkola. Iruś ‘Jasiu’ był zmartwiony, że mama jadąc do pracy zostawiła go w domu, zamiast zabrać z sobą. Dość długo płakał, nie mogąc pogodzić się z faktem, iż musi pozostać w domu. W końcu przyszedł do mnie, mówiąc: „do taty”, a chodziło o to, by usiąść na kolanach.

Jednak wystarczyło, że przyjechała babcia, a już Jasiu „przykleił się” do niej, trzymając ją za nogę jak to czasem robi z mamą – by mu nie uciekła :-) No bo to by już była straszna tragedia: najpierw mama go zostawiła, a teraz jeszcze babcia, by go zostawiła… musiał więc pilnować.

Magda też była zmartwiona, że nie poszła do „zerówki” – twierdziła, że chyba dzisiaj ma religię, a wczoraj przygotowała zadaną pracę domową z religii właśnie.

Dzisiaj stałem się szczęśliwym posiadaczem jednej z poduszeczek Małgosi, tzw. „podusi”. Otóż, Małgosia ma dobre serduszko i jedną ze swoich bodaj 5 przeróżnych (większych, mniejszych, itp.) poduszek podarowała mi.

Stwierdziła, że będę miał do spania pod głowę. I rzeczywiście, poduszka jest przydatna, bo to taki fajny jasiek. A poduszka, na której dotychczas kładłem głowę do spania jest zbyt płaska. Teraz kładę poduszeczkę od Małgosi na moją dotychczasową poduszkę i od razu lepiej się śpi.

Małgosia powiedziała, że w ciągu dnia ona będzie jeszcze czasem z niej korzystała (ona lubi przytulać się do poduszek i trzymać je za rożek :-D ), ale wieczorem będzie już do mojej dyspozycji. Naprawdę Małgosia jest bardzo kochanym i dobrym dzieckiem.

Dzisiaj oficjalnie ruszył monitoring miasta Tychy, który jest efektem projektu Monitoringu Wizyjnego Miasta. Projekt polega na uruchomieniu w Tychach kamer rejestrujących obraz z wszystkich dzielnic miasta oraz terenów, gdzie tyszanie bywają najliczniej i najczęściej. W pierwszym etapie uruchomionych zostanie pięć kamer: rejon hal targowych i hipermarketu Real, rejon Hotelu Tychy i al. Jana Pawła II, teren dworca PKP (2 kamery: zewn. oraz 1 wewn. budynku), a także podłączenie do systemu 2 już istniejących na lodowisku GKS-u Tychy.

Dzięki podpisanej umowie o współpracy pomiędzy strażą miejską a policją – od momentu zauważenia niepokojącego zdarzenia, do dotarcia na miejsce, nie powinno minąć więcej niż kilka minut.

Centrum dowodzenia systemem zlokalizowano w siedzibie Straży Miejskiej w Tychach. Jednak docelowo ma ono zostać przeniesione do powstającego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, które jest budowane w bezpośrednim sąsiedztwie budynku Straży Pożarnej, przy al. Niepodległości 230.

Uruchomienie monitoringu to drugi element – po uruchomieniu miesiąc temu portalu miejskiego www.Tychy.pl – zapoczątkowanego 2 lata temu projektu e-Tychy, w ramach którego tworzona jest wielousługowa sieć światłowodowa.
Jej początki związane są z modernizacją miejskiej sieci ciepłowniczej. Tyskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, którego ponad 120-kilometrowa sieć łączy prawie wszystkie obiekty w mieście, sukcesywnie budowało centralny system sterowania, dzięki któremu na bieżąco kontroluje parametry swojej sieci w wielu punktach. To na jego potrzeby miasto oplotła sieć światłowodowa, równoległa do sieci ciepłowniczej.

W ramach projektu e-Tychy planowane jest jeszcze w niedalekiej przyszłości uruchomienie w Tychach lokalnej telewizji oraz szybkiego dostępu do internetu, a także udostępnienie tyszanom sieci taniej telefonii.
Sieć tworzona jest zarówno na potrzeby mieszkańców i urzędów, jak i firm, które w przyszłości będą mogły wykorzystać ją do przesyłu danych w działalności biznesowej. Możliwości sieci to m.in. telewizja, internet i telefon z jednego gniazdka, specjalne komunikatory np. na potrzeby kontaktu mieszkańców z urzędami, przesyłanie danych dla władz miejskich, sieć głosowa (miejski „telefon wewnętrzny”), zdalny odczyt liczników, wideokonferencje i właśnie monitoring miasta.

Przygotowania do stworzenia wielousługowej sieci rozpoczęto 9. grudnia 2004 roku, kiedy to władze miasta oraz przedstawiciele PEC i firmy Ericsson podpisali w tej sprawie umowę o współpracy. Koszty projektu szacowano na ok. 50 mln PLN.
Planowano, że w końcu 2007 roku sieć obejmie ok. 38 tys. mieszkań, czyli ok. 80% mieszkańców miasta – głównie jego centralnej części. Wprawdzie realizacja projektu jest opóźniona, ale na dzień dzisiejszy w zasięgu sieci światłowodowej jest już 60% miasta.

Wicepremier Lepper chyba w końcu wystraszył się na dobre. W radach miejskich zawierają się sojusze PiS-u z PO. PO nawet popiera niektórych kandydatów PiS-u na prezydentów miast, w których ci kandydują wespół z kandydatami lewicy. Podejrzewam, że wicepremier przejrzał w końcu na oczy, bo boi się powrotu do pomysłu koalicji PiS-u z PO w Sejmie.

Żądza władzy jest na tyle silna, że pewnie dlatego dzisiaj Andrzej Lepper zaproponował, by istniejąca koalicja parlamentarna trwała do końca obecnej kadencji, czyli do 2009 r.

Przecież gdyby miały się odbyć wcześniejsze wybory, Samoobrona zapewne nie zdobyłaby zbyt wielu mandatów w parlamencie, o ile w ogóle dostałaby się do niego. Widać to chociażby po wynikach wyborów samorządowych – wprawdzie nie ten szczebel władzy, ale jednak…

Czyżby jednak udało się obecnej koalicji rządzić do końca kadencji? Zobaczymy!

W dniu dzisiejszym Parlament Europejski przyjął tzw. dyrektywę usługową. Dzięki tej dyrektywie otwiera się rynek usług w Unii Europejskiej dla przedsiębiorców i firm, w tym także z Polski. Niespodzianki nie było – kompromisowy projekt przepisów poparły największe grupy polityczne.

Polscy hydraulicy, budowlańcy, polskie kosmetyczki i firmy oferujące usługi mogą wyruszyć na podbój unijnego rynku, ale muszą poczekać jeszcze 3 lata, zanim dyrektywa wejdzie w życie.

Przepisy te znacznie ułatwią świadczenie usług na terenie Wspólnoty. Usługodawcom będzie przede wszystkim łatwiej rozpoczynać działalność w innym kraju, bo zagwarantowano uproszczenie procedur. Jednak uczciwie trzeba dodać, że dyrektywa nie otwiera w pełni rynku usług, bo zostały z niej wyłączone między innymi usługi zdrowotne, firm ochroniarskich i agencji pośrednictwa pracy. Poza tym państwa Unii będą mogły ograniczać działalność zagranicznym usługodawcom ze względu na porządek i bezpieczeństwo publiczne, a także ochronę zdrowia i środowiska.
Ale jeśli kraje będą chciały wprowadzić takie ograniczenia, to kilka ważnych zapisów w dyrektywie gwarantuje, że za każdym razem będą musiały poinformować Komisję Europejską i uzasadnić swoją decyzję.

Dzisiaj w grupie Maluszków, odbywały się tzw. zajęcia otwarte. Od godz. 10 do ok. 11 rodzice mogli przyglądać się jak wyglądają codzienne zajęcia przedszkolne w tej grupie.
Na początku, dzieci, których rodzice (albo babcie) byli obecni, przywitały ich oraz wręczyły im złote serduszka. Serduszka zostały przyklejone na rodzicach (babciach) i były widoczne podczas zajęć.

W pierwszej części – jak objaśniła pani wychowawczyni – dzieci wykonywały ćwiczenia przygotowujące je do nauki poprawnego mówienia w przyszłości. Każde dziecko dostało lusterko i powtarzało to co robiła pani: oglądały w lusterku swoje ząbki, oczka, nosek – generalnie całą twarz.

Później pani opowiedziała bajkę ilustrowaną przygotowanymi do niej obrazkami. Dzieci uczestniczyły w opowiadaniu odpowiadając na pytania. Główną bohaterką bajki była mała Ludwiczka, która była radosna, dobra, wesoła, ale nie miała przyjaciół. Dlatego wyruszyła w świat w poszukiwaniu kogoś kto chciałby się z nią zaprzyjaźnić.
Po zakończeniu opowieści dzieci jeszcze raz (najpierw opowiedziała pani, a później dzieci) opowiadały jakie postaci poznała Ludwiczka. A były to: zajączek mieszkający w domku z kapusty, ślimak mieszkający w grzybku, świnka-brudaska mieszkająca w młynie oraz strach na wróble pilnujący pola pszenicy.

Na zakończenie zajęć każde dziecko wykonało piękną, uśmiechniętą twarz głównej bohaterki opowieści – Ludwiczki. Wszystkie zostały zaprezentowane obecnym rodzicom i babciom.

Jasiu bardzo ładnie przykleił nosek, oczka i buzię, a następnie włosy z włóczki. Troszeczkę buzia się przesunęła (i oczka chyba też były trochę krzywo), ale jak na Maluszka, to twarz była bardzo ładna. Przyniósł mi pokazać jaką ładną pracę wykonał. Ogólnie był radosny, ale niestety w zabawie w kółeczku nie bardzo chciał się bawić – dopiero jak pani wychowawczyni wciągnęła go do kółeczka, trochę się pobawił. Niestety, moment gdy musiałem już iść był dla Jasia smutny – zmartwił się, że nie zostanę z nim i płakał. Panie wzięły go i zainteresowały zabawkami, ale on nadal płakał. Znowu trudno było mu się rozstać… :-(