Archiwa miesięczne: czerwiec 2007

Panie pielęgniarki okupujące KPRM przeszły same siebie. Do narzekania na warunki panujące w okupowanym przez nie pomieszczeniu (w tym brak miejsc do spania i pościeli – śpią na gazetach, a przykrywają się jedynie kocem) dorzuciły życzenie urozmaicenia posiłków (!).

Przecież rzeczone panie pielęgniarki – co trafnie zauważyła pani poseł Szczypińska, niegdyś sama będąca z zawodu pielęgniarką – prowadzą strajk i okupację budynku. Nie są zaś na wczasach. Wybierając się pod kancelarię premiera na zorganizowany przez związek pielęgniarek i położnych strajk, wiedziały – a przynajmniej powinny były wiedzieć – na co się piszą, w sensie co może je czekać. Same weszły do pomieszczenia w celu jego okupacji – nikt ich tam siłą nie wciągnął (no chyba, że koleżanki po fachu wepchnęły je tam, tak jak robotnicy stoczniowi podsadzili Wałęsę, by przeskoczył przez płot ;) ).

Do całej tej sytuacji pasuje mi takie moje własne porównanie do żołnierzy wyjeżdżających na wojnę. Pojechał taki jeden z drugim na misję do Afganistanu, w którym bądź co bądź panuje wojna. Przypomnieli sobie zapewne stare powiedzenie popularne za czasów komuny: czy się stoi czy się leży ileś tam PLN-ów się należy. I doszli do wniosku, że posiedzą z pół roku w bazie i zgarną ładny kawałek grosza (ochotnicy dostają, prócz żołdu, dodatkowe wynagrodzenie za udział w tejże misji). A tu tymczasem rozkaz brzmiał: jechać na patrol. No, nie, przecież mogą nas postrzelić albo nawet zastrzelić! W najlepszym razie zostaniemy ranni albo zginiemy. Nie, nie zgadzamy się!

No, k***, co się wyrabia w tej naszej polskiej demokracji! Żołnierz jedzie na wojnę, po to by walczyć, a nie siedzieć w bazie i gwizdać.
Tak samo pielęgniarki – nikt im nie kazał strajkować ani okupować KPRM. No chyba, że manipuluje nimi opozycja albo panowie lekarze, postępujący w myśl powiedzenia: „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.”
W każdym razie, strajkują dobrowolnie, to niby dlaczego miałyby liczyć na darmowe wyżywienie, wygodne łóżeczka, kołderki, a może jeszcze sauny z basenami, solaria i studia urody?? I tak powinny się cieszyć, że w ogóle dostały coś do jedzenia.

Wyjaśnienie:
Jestem daleki od krytyki słuszności strajku i racji pań pielęgniarek. Osobiście, gdybym stał przed wyborem czy dać podwyżki lekarzom czy pielęgniarkom, wybrałbym panie pielęgniarki właśnie. Jak by nie było pracują po wiele godzin na zmianach za niezbyt duże wynagrodzenie. A jednocześnie nie mają możliwości dorobienia do pensji. Co innego lekarze – mają po kilka etatów, nierzadko w tym samym czasie w dwóch różnych oddalonych od siebie miejscach. [Osobiście to widziałem kilka lat temu – lekarka w tym samym czasie ma dyżur w szpitalu i przyjmuje w przychodni. Tak wynika z godzin przyjęć. To co, że faktycznie w przychodni przyjmuje krócej niż powinna, bo w tym czasie przecież ma pacjentów na oddziale szpitalnym. Ważne, że kasę bierze – w tym przypadku – za dwa etaty.]

Powyższym tekstem chcę jedynie zaprotestować przeciwko postępowaniu pielęgniarek i tłumaczeniu go tym, że strajkują w słusznej sprawie. Owszem, ale nie tymi metodami. W ten sposób to każdy mógłby sobie okupować jakieś pomieszczenie rządowe albo samorządu lokalnego (będzie bliżej) i żądać, by go karmić i przenocować…

W dniu dzisiejszym zostały ogłoszone wyniki przesłuchań do szkoły muzycznej w naszym mieście. Magda, która w tym roku wybiera się do szkoły podstawowej, została właśnie zakwalifikowana do klasy I Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I stopnia im. F. Rybickiego przy Zespole Szkół Muzycznych w Tychach. Ogólnokształcąca oznacza w tym przypadku, że nauka przedmiotów artystycznych połączona jest z nauką w szkole podstawowej. Nie ma potrzeby „chodzenia” do dwóch różnych szkół.
Magda będzie się uczyć gry na fortepianie / pianinie, zgodnie z jej wyborem (w szkole będzie się uczyć gry na fortepianie, a w domu na pianinie).

Jednocześnie muszę wspomnieć, że tym samym Magda pokonała ponad 70 dzieci. O jedno miejsce ubiegało się 6 dzieci (sic!) – do klasy I przyjętych zostało 17 z 90 chętnych. Tak, że sukces jest.
Mam nadzieję, że zapał nie minie zbyt szybko i przez najbliższe lata będzie pilnie uczyć się grać. I nie tylko, bo przecież czeka ją także nauka i innych przedmiotów…

Nawiasem mówiąc będzie się musiała rzeczywiście mocno przyłożyć, bo szkoła od co najmniej kilku lat okupuje czołowe miejsca w rankingach szkół nie tylko w mieście, ale w ogóle w kraju. Kończący ją uczniowie w większości uzyskują wysokie – a duża część z nich nawet maksymalne – wyniki w egzaminach kończących naukę w szkole podstawowej (po klasie VI).
Wyniki sprawdzianu końcowego w roku 2006 (i latach ubiegłych)

Uzupełnienie:
W Internetowym Centrum Zasobów Edukacyjnych MEN zostały udostępnione wyniki egzaminów końcowych po klasie VI w roku bieżącym – szkoła nadal znajduje się w czołówce szkół podstawowych w kraju.
Wyniki sprawdzianu końcowego w roku 2007

Dzisiaj w godz. popołudniowych – po zakończeniu zajęć – odbyło się zakończenie roku przedszkolnego w grupie starszaków – „Misie”. Magda recytowała wierszyk, ale – jak się dowiedzieliśmy później – inny niż miała recytować. Znaczy się ten też miała recytować. Ale w repertuarze Magdy był jeszcze drugi wiersz, dłuższy od tego, który zaprezentowała. Zaprezentowany wiersz składał się raptem z (bodaj) 4 wersów. Może w ostatniej chwili repertuar uległ zmianie? Nie wiem.

W każdym razie program artystyczny na zakończenie roku przedszkolnego był dość długi i występowała znaczna część dzieci uczęszczających do klasy „0”. Na koniec pani dyrektor pasowała każde dziecko na ucznia i życzyła wszystkim dzieciom sukcesów w dopiero co rozpoczynającej się dla nich nauce. Oczywiście to dopiero po wakacjach…