Właśnie na którymś kanale tv „leciała” reklama jednego z operatorów, w której to dwaj panowie, troszeczkę w stylu MIB, podjeżdżają furą i pytają zgromadzonych czy chcą mieć hit. W pierwotnej wersji reklamy pytanie padało dwukrotnie, a teraz – jak zwykle po pewnym czasie emisji – nadawana jest skrócona wersja, w której pytanie pada tylko raz. I to właśnie zauważył Jasiu, mówiąc, że jest inaczej, bo «było dwa razy hit». Ach te dzieci, takie spostrzegawcze są.
niedziela, 15 lipiec 2007
Spostrzegawczy Jasiu
Posted by sjf under ogólne | Tagi: dzieci, Jasiu, najbliżsi, osobiste, prywatne |No Comments
środa, 11 lipiec 2007
Dzisiaj Małgosia nie chciała jechać do przedszkola z mamą. Stwierdziła, że pojedzie ze mną. No dobra – myślę sobie. Wprawdzie nie po drodze mi jazda z domu do pracy z uwzględnieniem przedszkola, ale co tam. Przedszkole jest w centrum, a ja pracuję w okolicach A–4, więc wysiadam sobie z autobusu po drodze. No nic to.
Iza z Magdą i Jasiem poszli, ja się ubieram, kawa się parzy (i herbata dla Małgosi), Małgosia coś tam je (znaczy się kanapkę). W końcu słyszę odjeżdżający pociąg i mówię do Małgosi, że mama właśnie pojechała, też byś już jechała.
Na razie jeszcze nic się nie dzieje; w końcu Gosia wzięła sobie kartkę papieru i piórnik ze swoimi przyborami do rysowania i coś tam rysowała. Minęło jeszcze może z 10 minut i nagle wypaliła, że chciała jechać z mamą i w płacz.
– „Jak to?” – mówię. „Przecież mówiłaś, że nie jedziesz z mamą”. Nie, ona nadal utrzymuje, że z mamą. – „Pociąg już pojechał” – mówię. Mama pojechała.
No nic, idziemy na autobus, Małgosia cały czas nie daje za wygraną. Po drodze dzwonimy do mamy, porozmawiała, trochę jej przeszło. W końcu jedziemy autobusem, nawet zadowolona, bo autobus szybko jedzie – pojechaliśmy pospiesznym, bo inne uciekły…
W końcu stwierdziła, że boli ją brzuszek i jest jej niedobrze, że to niby po tych drażach co je kupiliśmy, a którymi się zajadała podczas jazdy. Na szczęście już dojeżdżaliśmy, więc mimo marudzenia jakoś wytrzymała. Idziemy w kierunku przedszkola, wtem Małgosia stwierdza, że chce iść do mamy.
– Przecież już prawie jesteśmy w przedszkolu, a poza tym mama jest w pracy.
– Chcę iść do mamy do pracy.
– Ale mama tam pracuje, a nie bawi się.
– Do mamy do pracy. Już kiedyś byłam.
– Ale mama wtedy nie pracowała, tylko była tam tymczasowo.
– A wcale, że nie [standardowe powiedzenie Małgosi], bo pracowała…
Doszliśmy do przedszkola i została.
Uzupełnienie (po południu):
Gdy poszedłem dzisiaj po pracy odebrać dzieci z przedszkola, Małgosia na powitanie powiedziała mi, że jak ją dzisiaj zaprowadziłem i poszedłem to trochę jeszcze płakała za mamą…
środa, 11 lipiec 2007
Interpretacja słów o. Rydzyka
Posted by sjf under Bez kategorii | Tagi: polityka, ważne wydarzenia |No Comments
W swoim artykule w tygodniku „Wprost”, Marcin Dzierżanowski [autor artykułu – dop. sjf] dokonał takiej interpretacji słów o. Tadeusza Rydzyka – nagranych na jednym z wykładów dla studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – z której wynika, że ojciec dyrektor obraził Pierwszą Damę RP. Oczywiście, M. Dzierżanowski miał do tego prawo – w końcu żyjemy dzisiaj w demokratycznym i wolnym kraju. Każdy może wygłaszać swoje sądy, opinie, komentarze, analizy. Ale może warto zastanowić się nad inną interpretacją nagranego wykładu?
Nie będę wyważał otwartych drzwi. Habakuk na forum.fronda.pl dokonał takiej analizy słów ojca dyrektora:
[Habakuk, forum.fronda.pl, 09.07.2007 11:00, pisownia oryginalna]
Czarownica to Olejnikowa, a nie Kaczyńska, tak na marginesie
“I jeszcze Olejnikowa pluje w twarz. Olejnikowa, pani Środa. Ona w przeddzień mówiła publicznie o wprowadzeniu eutanazji w Polsce. I na drugi dzień idzie i jest uwiarygodniona.”
“Jak oni ładnie mówią. Pani prezydentowa z taką eutanazją? Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza. Nie uwłaczając.”
Rydzyk ewidentnie powiedział: “Pani prezydentowa z taką Eutanazją?”, gdzie Eutanazja to przezwisko Olejnikowej, więc określenie czarownica dotyczy Olejnikowej a nie Kaczyńskiej. Przy innej interpretacji zdanie “Pani prezydentowa z taką eutanazją?” nie ma sensu.
Zaznaczam, że Rydzyk mówi “Pani prezydentowa”, więc z szacunkeim. A niby w kolejnym zdaniu miałby mówić czarownica?!
To kompletnie nie trzymałoby sie kupy, jesli chodzi o jakąś prawdę psychologiczną.
No, właśnie, wiele zależy od interpretacji. Ale zapewne większość „oczytanego” społeczeństwa, po 1). nie zauważy tego, po 2). nawet nie pomyśli, że można by spróbować dokonać alternatywnej interpretacji, bo jeszcze się mózg przegrzeje, po 3). i tak zakoduje sobie w swych mądrych główkach oficjalną wersję „Wprost”.
Po jaką ch*** się wysilać i męczyć swój umysł zbędnym myśleniem, przecież mamy wszystko podane jak na tacy…
poniedziałek, 9 lipiec 2007
Konsumpcji „przystawek” nadszedł czas?
Posted by sjf under Bez kategorii | Tagi: polityka, ważne wydarzenia |No Comments
Czyżby zaczęły się sprawdzać przewidywania politologów i innych obserwatorów, a nawet samych polityków, że PiS jak urośnie odpowiednio w siłę, zajmie się rozwalaniem partii koalicyjnych? Wygląda na to, że właśnie nadszedł czas „konsumpcji przystawek”. Wprawdzie, zgodnie z podawanymi informacjami wicepremier (już były) A. Lepper jest podejrzewany (nie podejrzany! a podejrzewany) o działania korupcyjne, ale…
No właśnie, coś mi to wygląda na to, że pozbycie się A. Leppera z rządu było już od dość dawna zaplanowane przez premiera Jarosława Kaczyńskiego. Brakowało tylko tzw. okazji, która właśnie się nadarzyła, bo CBA zainteresowało się działaniami wicepremiera. I pretekst się znalazł. Rzekomo (sam tego nie sprawdziłem, bo nie mam jak) Lepper miał swój udział w „odrolnianiu” gruntów rolnych za łapówki. Mówi się o transakcji jaka właśnie miała mieć miejsce – 3 mln PLN za pomoc w „odrolnieniu” 35 ha działki na Mazurach. Jak na ironię, Samoobrona – zgodnie z umową koalicyjną zresztą – też głosowała za powołaniem CBA. Ciekawe czy w najgorszych scenariuszach przewidzieli, że ich szef będzie jedną z ofiar??
Zastanawiające jest, że premier zdymisjonował Leppera raptem po jakichś 2 godz. od podania w mediach informacji o działaniach CBA wobec jego osoby. Premier Kaczyński na konferencji prasowej ok. 21.45 (już po dymisji Leppera) sam powiedział, że wbrew temu co mówi zainteresowany, Lepper nie zgodził się na dobrowolne podanie się do dymisji, więc go zdymisjonował. Biedak jechał do Moniki Olejnik do „Kropki nad i” [o 20.00 w TVN24 – przyp. sjf] w przekonaniu, że nadal jest w rządzie. Tymczasem w drodze dowiedział się, że niestety nie…
Według politologów premier Kaczyński od co najmniej kilku tygodni przygotowywał scenariusz przedterminowych wyborów, których PiS wiele miesięcy temu nie chciało. Ale to czego nie chcieli wiele miesięcy temu, teraz może okazać się koniecznością. Rzekłbym nawet, że o to właśnie chodzi. Owszem, szefostwo PiS oficjalnie w mediach podaje trzy możliwe scenariusze, czyli 1) zbudowanie nowej większości w obecnym parlamencie – LPR przecież pozostaje w rządzie, a i są jeszcze RLN czy Prawica Rzeczypospolitej, popierające obecny rząd, 2) przyspieszone wybory, 3) rząd mniejszościowy – ale jak sami mówią, przy tak bezwzględnej i twardej opozycji, w praktyce możliwe byłoby jedynie administrowanie państwem, a nie rządzenie i reformowanie.
Ale tak naprawdę wydaje mi się, że Kaczyński (a może nawet obaj bracia) podjął już decyzję o poddaniu się weryfikacji społeczeństwa. Jest to nawet dość logiczne i sensowne posunięcie, bo właśnie mamy półmetek rządów PiS-u (i „przystawek”), a zwykle po tym okresie wszystkie rządy zaczynają mocno tracić na poparciu. Warto więc rozpisać wybory.
Aha, politolodzy podają – oprócz powyższego – inne możliwe powody odwołania Leppera, np. próba przykrycia nagrań z wykładów ojca dyrektora. Ale jakoś nie przemawiają one do mnie. Stawiam na chęć rozwalenia pomniejszych ugrupowań, w celu przejęcia ich elektoratu, o czym zresztą Kaczyński wiele razy wspominał, mówiąc o zamiarze budowy wielkiej silnej partii prawicowej.
Uzupełnienie:
Czyżby poseł do parlamentu europejskiego Ryszard Czarnecki już wcześniej wiedział co jest planowane? Prorok jakiś czy co? Polecam lekturę jego bloga.
poniedziałek, 9 lipiec 2007
Telepatia czy zwykły tzw. zbieg okoliczności?
Posted by sjf under ogólne | Tagi: dzieci, najbliżsi, osobiste, powrót do domu, prywatne, rodzinka |No Comments
W czasie wakacji przedszkole, do którego uczęszczają moje dzieci, nie pracuje. Dlatego też od początku lipca przebywają w przedszkolu w centrum Katowic, skąd czasem je odbieram, bo i tak przejeżdżam przez centrum miasta (autobusem ;)). I właśnie dzisiaj tak szliśmy sobie w czwórkę z przedszkola w kierunku dworca kolejowego. W pewnym momencie pomyślałem sobie: „Chodźmy do McDonald’s – dawno tam nie byliśmy.” No dobrze, to mówię do dzieci:
– Idziemy do McDonalda?
Na to Magda:
– Tak, chodźmy, umówiłam się w «McDonaldzie» z koleżanką z przedszkola!
– Jak to umówiłaś się z koleżanką? Na którą godzinę?
– Nie wiem, nie powiedziała. Pytała czy mogę przyjść dzisiaj do «makdonalda» po przedszkolu.
W tym momencie dzwoni moja komórka. To dzwoni druga połowa.
– Gdzie jesteście?
– Idziemy do «makdonalda»
– Też myślałam żebyśmy poszli…
Czyżby telepatia razy trzy?
niedziela, 24 czerwiec 2007
Panie pielęgniarki okupujące KPRM przeszły same siebie. Do narzekania na warunki panujące w okupowanym przez nie pomieszczeniu (w tym brak miejsc do spania i pościeli – śpią na gazetach, a przykrywają się jedynie kocem) dorzuciły życzenie urozmaicenia posiłków (!).
Przecież rzeczone panie pielęgniarki – co trafnie zauważyła pani poseł Szczypińska, niegdyś sama będąca z zawodu pielęgniarką – prowadzą strajk i okupację budynku. Nie są zaś na wczasach. Wybierając się pod kancelarię premiera na zorganizowany przez związek pielęgniarek i położnych strajk, wiedziały – a przynajmniej powinny były wiedzieć – na co się piszą, w sensie co może je czekać. Same weszły do pomieszczenia w celu jego okupacji – nikt ich tam siłą nie wciągnął (no chyba, że koleżanki po fachu wepchnęły je tam, tak jak robotnicy stoczniowi podsadzili Wałęsę, by przeskoczył przez płot ;) ).
Do całej tej sytuacji pasuje mi takie moje własne porównanie do żołnierzy wyjeżdżających na wojnę. Pojechał taki jeden z drugim na misję do Afganistanu, w którym bądź co bądź panuje wojna. Przypomnieli sobie zapewne stare powiedzenie popularne za czasów komuny: czy się stoi czy się leży ileś tam PLN-ów się należy. I doszli do wniosku, że posiedzą z pół roku w bazie i zgarną ładny kawałek grosza (ochotnicy dostają, prócz żołdu, dodatkowe wynagrodzenie za udział w tejże misji). A tu tymczasem rozkaz brzmiał: jechać na patrol. No, nie, przecież mogą nas postrzelić albo nawet zastrzelić! W najlepszym razie zostaniemy ranni albo zginiemy. Nie, nie zgadzamy się!
No, k***, co się wyrabia w tej naszej polskiej demokracji! Żołnierz jedzie na wojnę, po to by walczyć, a nie siedzieć w bazie i gwizdać.
Tak samo pielęgniarki – nikt im nie kazał strajkować ani okupować KPRM. No chyba, że manipuluje nimi opozycja albo panowie lekarze, postępujący w myśl powiedzenia: „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.”
W każdym razie, strajkują dobrowolnie, to niby dlaczego miałyby liczyć na darmowe wyżywienie, wygodne łóżeczka, kołderki, a może jeszcze sauny z basenami, solaria i studia urody?? I tak powinny się cieszyć, że w ogóle dostały coś do jedzenia.
Wyjaśnienie:
Jestem daleki od krytyki słuszności strajku i racji pań pielęgniarek. Osobiście, gdybym stał przed wyborem czy dać podwyżki lekarzom czy pielęgniarkom, wybrałbym panie pielęgniarki właśnie. Jak by nie było pracują po wiele godzin na zmianach za niezbyt duże wynagrodzenie. A jednocześnie nie mają możliwości dorobienia do pensji. Co innego lekarze – mają po kilka etatów, nierzadko w tym samym czasie w dwóch różnych oddalonych od siebie miejscach. [Osobiście to widziałem kilka lat temu – lekarka w tym samym czasie ma dyżur w szpitalu i przyjmuje w przychodni. Tak wynika z godzin przyjęć. To co, że faktycznie w przychodni przyjmuje krócej niż powinna, bo w tym czasie przecież ma pacjentów na oddziale szpitalnym. Ważne, że kasę bierze – w tym przypadku – za dwa etaty.]
Powyższym tekstem chcę jedynie zaprotestować przeciwko postępowaniu pielęgniarek i tłumaczeniu go tym, że strajkują w słusznej sprawie. Owszem, ale nie tymi metodami. W ten sposób to każdy mógłby sobie okupować jakieś pomieszczenie rządowe albo samorządu lokalnego (będzie bliżej) i żądać, by go karmić i przenocować…
wtorek, 19 czerwiec 2007
Magda do szkoły muzycznej
Posted by sjf under ogólne | Tagi: dzieci, egzaminy, najbliżsi, osobiste, prywatne, rodzina, rodzinka, szkoła, wydarzenia rodzinne |1 Comment
W dniu dzisiejszym zostały ogłoszone wyniki przesłuchań do szkoły muzycznej w naszym mieście. Magda, która w tym roku wybiera się do szkoły podstawowej, została właśnie zakwalifikowana do klasy I Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I stopnia im. F. Rybickiego przy Zespole Szkół Muzycznych w Tychach. Ogólnokształcąca oznacza w tym przypadku, że nauka przedmiotów artystycznych połączona jest z nauką w szkole podstawowej. Nie ma potrzeby „chodzenia” do dwóch różnych szkół.
Magda będzie się uczyć gry na fortepianie / pianinie, zgodnie z jej wyborem (w szkole będzie się uczyć gry na fortepianie, a w domu na pianinie).
Jednocześnie muszę wspomnieć, że tym samym Magda pokonała ponad 70 dzieci. O jedno miejsce ubiegało się 6 dzieci (sic!) – do klasy I przyjętych zostało 17 z 90 chętnych. Tak, że sukces jest.
Mam nadzieję, że zapał nie minie zbyt szybko i przez najbliższe lata będzie pilnie uczyć się grać. I nie tylko, bo przecież czeka ją także nauka i innych przedmiotów…
Nawiasem mówiąc będzie się musiała rzeczywiście mocno przyłożyć, bo szkoła od co najmniej kilku lat okupuje czołowe miejsca w rankingach szkół nie tylko w mieście, ale w ogóle w kraju. Kończący ją uczniowie w większości uzyskują wysokie – a duża część z nich nawet maksymalne – wyniki w egzaminach kończących naukę w szkole podstawowej (po klasie VI).
Wyniki sprawdzianu końcowego w roku 2006 (i latach ubiegłych)
Uzupełnienie:
W Internetowym Centrum Zasobów Edukacyjnych MEN zostały udostępnione wyniki egzaminów końcowych po klasie VI w roku bieżącym – szkoła nadal znajduje się w czołówce szkół podstawowych w kraju.
Wyniki sprawdzianu końcowego w roku 2007



















