Archiwum Tag'ów: żałoba

Ok, wszystko rozumiem. Zginęli ludzie w wypadku. Nie wrócili do domów mężowie, żony, dzieci. Oczekujący na powrót bliskich nie doczekali się. Tyle, że nie wydaje mi się żeby ogłaszanie z tego powodu żałoby narodowej miało jakiś głębszy sens. Przecież każdego dnia w całym kraju w wypadkach na drogach ginie bodaj zbliżona liczba osób. To co? oni gorsi? Nie należy się im żałoba? Przecież po ich śmierci też ktoś rozpacza…

Rozumiem też, że rodzinom ofiar każda pomoc jest teraz potrzebna, ale żeby zaraz po 100 tys.? Przecież na czas pielgrzymki byli ubezpieczeni, a i sama firma przewozowa też była ubezpieczona. No to rodziny i najbliżsi dostaną odszkodowania. Przecież w końcu w jakimś celu zawiera się ubezpieczenia. A PZU zapowiedział, że łączna suma odszkodowań wyniesie 1,5 mln € (!)

A raptem kilka dni temu przeszła trąba powietrzna (czy jak to tam nazwać) w okolicach Kłomnic (woj. śląskie) i w łódzkiem. W ciągu kilku minut żywioł zabrał wszystko co napotkał na drodze łącznie z dachami domów i całymi domami. Co poniektórym pozostał dosłownie kawałek ściany. Dla tych poszkodowanych nie ma „od ręki” po 100 tys. A przecież oni potrzebują odbudować domy, na nowo je urządzić, etc. Owszem, dostali po 6 tys. Wprawdzie docelowo mają dostać więcej, w zależności od wysokości oszacowanych strat. Ale po 1). nie „od ręki”, po 2). raczej nie po 100 tys. A w przypadku katastrofy drogowej w okolicach Grenoble (we Francji) nikt nie szacuje wysokości strat, lecz „od ręki” przyznawana jest pomoc…

Żeby nie było, że jestem nieczuły na ludzkie nieszczęście, ale jakby na to nie spojrzeć, to zabitym nic – w szczególności żadne pieniądze – życia nie wróci. Ale już pomoc materialna w odpowiednio dużej wysokości dla poszkodowanych przez wichurę – np. po 100 tys., czemu nie?! – umożliwiłaby im szybkie stanięcie na nogi. W sensie mieliby za co odbudować swoje domy. I jak najszybciej zapomnieć o poniesionych stratach…